Go to ...
RSS Feed

19/11/2017

Czy obraz Lucasa Cranacha “Wenus i Amor” jest polską stratą wojenną?


W 2009 roku Stiftung Museum Kunstpalast w Düsseldorfie oraz Institut für Restaurierungs und Konservierungswissenschaft der Fachhochschule w Kolonii, wraz z wielomo wiodącymi muzeami w Europie i Stanach Zjednoczonych, przy finansowym wsparciu Andrew W. Mellon Foundation, rozpoczęło projekt badawczy o nazwie Cranach Digital Archive. Ma on na celu udostępnienie w internecie bazy danych poświęconej twórczości Lucasa Cranacha Starszego i jego warsztatu.

Znajdujący się obecnie w ostatniej fazie projekt, stanowi platformę wymiany informacji, wiedzy i doświadczeń instytucji muzealnych i konserwatorskich na całym świecie dotyczących twórczości malarskiej jednego z największych artystów niemieckiego renesansu jakim był Lukas Cranach Starszy (1472-1553). Skala projektu jest imponująca. Ze znanych do dzisiaj ponad 1500 dzieł Cranacha i jego warsztatu, co stanowi jedynie niewielką część tego co pierwotnie powstało w jego pracowni, na stronie projektu udostępniono dane dotyczące 1300 obrazów. Wykonano 12 200 wysokiej rozdzielczości zdjęć, ponad 1100 zdjęć w podczerwieni, 360 radiogramów, wytworzono przeszło 850 dokumentów w formacie pdf i ponad 5000 stron tekstów.
W liczbie włączonych do projektu dzieł znalazły się także i te z polskich zbiorów: Muzeum Narodowego w Warszawie, Muzeum w Wilanowie i Muzeum Archidiecezjalnego we Wrocławiu, a także, uznawana za polską stratę wojenną, „Madonna Głogowska”.

Lukas Cranach Starszy, "Wenus i Amor kradnący miód", ok. 1530 r. Fot. Cranach Digital Archive.

Lukas Cranach Starszy, „Wenus i Amor kradnący miód”, ok. 1530 r. Fot. Cranach Digital Archive.

Wśród archiwalnej dokumentacji dzieł Cranacha, opublikowano również niesygnowany i niedatowany obraz “Wenus i Amor kradnący miód”, przypisując mu pochodzenie z kolekcji Branickich w Warszawie. Istotnie, dzieło do złudzenia przypomina także niesygnowany i niedatowany obraz, który w polskiej literaturze znamy jako “Wenus i Amor” , i który przed wojną należał do Adama Branickiego. Jest on zarejestrowany jako polska strata wojenna pod numerem karty 3814 i widnieje w katalogu dzieł utraconych prowadzonym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Cranach w Warszawie

Obraz Cranacha trafił do Warszawy z Paryża, gdzie był częścią zbiorów Konstantego Branickiego (1824-1884), znanego podróżnika, myśliwego i kolekcjonera, w którego kolekcji znajdowały się min. dzieła Pourbusa, Cuypa, A. van Ostade, Brouwera, de Heema, van Leydena, Greuze’a, Halsa i Cranacha. Po śmierci Konstantego, kolekcję odziedziczyły jego dzieci, Róża Maria oraz Ksawery junior – dziedzic Montrésor i Wilanowa. W 1926 roku, gdy Ksawery zmarł, dzieła sztuki znowu podzielono pomiędzy spadkobierców: Adama, Katarzynę i Jadwigę. Część, która przypadła Adamowi i Katarzynie została w stolicy, natomiast te odziedziczone przez Jadwigę, zamężną ze Stanisławem Reyem, trafiły do Przecławia.
„Wenus i Amor” znajdował się w pałacu Branickich przy Nowym Świecie 18, który na swoją siedzibę wynajmowało najpierw poselstwo a później Ambasada Wielkiej Brytanii. Braniccy użyczyli angielskim dyplomatom nie tylko samego pałacu ale i znajdującego się w jego wnętrzach wyposażenia wraz z dziełami sztuki, wśród których było także dzieło Cranacha. Obraz wisiał na pierwszym piętrze, w gabinecie ambasadora. Tam też zastał go wybuch wojny. 5 września 1939 roku dyplomaci brytyjscy pośpiesznie opuścili należący już wtedy do nich pałac, pozostawiając całe jego wyposażenie. Po ich ewakuacji – jak pisze Monika Kuhnke – pałac znalazł się „pod opieką dyplomatów szwajcarskich, co uchroniło znajdujące się tam dzieła sztuki przed natychmiastową rekwizycją przez Niemców (…) W czasie okupacji niemieckiej udało się Beacie Marii Branickiej, żonie Adama Branickiego, wejść do pałacu przy Nowym Świecie 18 w towarzystwie Jana Morawińskiego historyka sztuki, kusto­sza Muzeum Narodowego w Warszawie i sprawdzić czy wypożyczone dzieła sztuki wciąż się tam znajdują. Mieli ze sobą wykaz dzieł sztuki, które wypoży­czone zostały Anglikom, wraz z dokład­nymi wymiarami i wyceną. I rzeczywiście wszystkie jeszcze tam się znajdowały”.
Na początku 1942 roku w pałacu na Nowym Świecie pojawił się Kajetan Mühlmann – pełnomocnik ds. zabezpieczania dzieł sztuki w General­nym Gubernatorstwie. W swoim późniejszym sprawozdaniu z dnia 17 czerwca 1942 r. wspomniał o “będących w trakcie zabezpie­czania dziełach sztuki wypożyczonych przez rodzinę Branickich ambasadzie amerykań­skiej lub brytyjskiej”  ale wymienił tylko obraz nama­lowany przez Fransa Halsa.

Cranach z kolekcji Branickich!?

Lukas Cranach Starszy, "Wenus i Amor kradnący miód". Fot. za: W. Drecka, „Polskie Cranachiana”.

Lukas Cranach Starszy, „Wenus i Amor kradnący miód”. Fot. za: W. Drecka, „Polskie Cranachiana”.

Na pierwszy rzut oka, porównanie reprodukcji obrazu z Cranach Digital Archive oraz zdjęcia znajdującego się w katalogu polskich strat wojennych MKiDN przemawia za tym, że mamy do czynienia z tym samym obrazem. Większość detali jest prawie identyczna. Ale wiemy przecież, że „prawie” robi wielką różnicę. Uważna analiza obu reprodukcji ujawnia subtelne rozbieżności widoczne chociażby w charakterystyce detali głowy: rysunku oczu, ucha czy też ust. W naszyjniku obrazu warszawskiego znajduje się 8 wiszących pereł – obraz z Cranach Digital ma ich chyba 9. Różne są także szczegóły anatomiczne obu Wenus (w szczególności lewa stopa) oraz elementy pejzażu (ilość budynków) czy też modelunek i światłocień pnia drzewa oraz podłoża z kamieniami. Inne są także wymiary obu obrazów. Cranach Digital Archive podaje wymiar 40 x 26 cm, katalog strat MKiDN 50 x 34 cm. I w końcu inne jest brzmienie moralizatorskiego wiersza umieszczonego w lewym górnym rogu na białej tablicy:

“DVM PVER ALVEOLO FVRATVR MELLA CVPIDO
FVRANTI DIGITVM CVSPIDE FIXIT APIS
SIC ETIAM NOBIS BREVIS ET PERITVRA VOLVPTAS
QVAM PETIMVS.TRISTI MIXTA DOLORE NOCET”

W polskim obrazie, na początku pierwszego wersu, zamiast „DVM” widnieje słowo „TVVM”. Spośród kilkunastu znanych redakcji tematu Wenus wiązanych z nazwiskiem Cranacha lub jego warsztatu, tylko w obrazie warszawskim łaciński wiersz rozpoczyna się od wyrażenia „TVVM” (!?).

Z lewej, reprodukcja obrazu ze zbiorów Branickiego. Z prawej, opublikowany przez Cranach Digital Archive.

Z lewej, reprodukcja obrazu ze zbiorów Branickiego. Z prawej, opublikowany przez Cranach Digital Archive.

Ktoś jednak mógłby wysunąć argument, że porównujemy przecież tylko marnej jakości fotografie, najprawdopodobniej także zniekształcone poprzez techniki reprodukcyjne, które zdeformowały niektóre ich partie, tym samym je wypaczając i prowadząc do przedstawionych wyżej obserwacji. Takie rozumowanie jest oczywiście do przyjęcia, bowiem nałożenie na siebie obu zdjęć w efekcie obróbki komputerowej korygującej ewentualne błędy perspektywy ujawniło, że detale obu obrazów się pokrywają. Następny argument przeciw to kwestia rozbieżności w treści wiersza, ale i to można w prosty sposób wyjaśnić. Otóż obraz, oprócz tego, że jest dziełem sztuki, jest również przedmiotem o określonej wartości handlowej. W tym przypadku mówimy o dziele jednego z największych artystów europejskich. Załóżmy, że jego posiadacz domyśla się, że obraz ma nie do końca jasną proweniencję, lub też wie, że pochodzi z grabieży wojennej. Zatem najprostszym sposobem wykluczenia jakichkolwiek wątpliwości w oczach przyszłych nabywców jest ingerencja w treść inskrypcji. Tym bardziej, że zabieg ten dotyczy tylko dwóch liter. Podobnie ma się rzecz z ilością pereł naszyjnika. Z kolei różnica wymiarów może być ewidentną pomyłką.
Czy wobec powyższego możemy mówić o jednym i tym samym obrazie Cranacha czy też o dwu różnych? Na tym etapie, bazując tylko na podstawie czarno-białych fotografii, nie da się tego rozstrzygnąć ze stuprocentową pewnością.

Nałożone na siebie reprodukcje obu obrazów w wyniku obróbki komputerowej.

Nałożone na siebie reprodukcje obu obrazów w wyniku obróbki komputerowej.

Piszący te słowa skłania się jednak do hipotezy, że mamy do czynienia z dwoma różnymi obrazami. Przemawiają za tym wskazane wyżej różnice takie jak: detale w partii głowy, ilość i kąt nachylenia pereł w naszyjniku, szczegóły anatomiczne Wenus (lewa stopa), oświetlenie pnia drzewa i podłoża z kamieniami, inna liczba widocznych w tle pejzażu budynków i w końcu treść łacińskiego wiersza.

Skąd wzięła się zatem polska proweniencja obrazu zamieszczonego przez Cranach Digital Archive? W opublikowanej na stronie projektu nocie znajduje się w informacja, że obraz „Wenus i Amor” w 1963 roku był w posiadaniu Fredericka Monta w Nowym Jorku, a przed wojną Branickiego w Warszawie. Źródłem jej jest druga edycja wydanego w 1979 roku katalogu dzieł Cranacha autorstwa Friedländera i Rosenberga (gdzie obraz jest wymieniony pod poz. kat. 247, s.120). Frederic Mont a właściwie A. F. Mondschein był marszandem i właścicielem galerii zaopatrującej amerykańskie muzea w dzieła sztuki. W jakich okolicznościach obraz Cranacha trafił do jego zbiorów tego nie wiadomo.
Na jakiej podstawie autorzy monografii, a właściwie już tylko autor i może wydawca (w 1979 roku Friedländer nie żył a Rosenberg miał 86 lat) doszli do takiego wniosku? Nie odpowiem na to pytanie bowiem nie miałem możliwości zapoznania się z tą edycją publikacji. W każdym bądź razie musiały istnieć jakieś przesłanki które umożliwiły skojarzenie obrazu Cranacha z nazwiskiem Branickiego. Czy była to rozprawa Wandy Dreckiej „Polskie Cranachiana”, „Katalog obrazów wywiezionych z Polski” Tomkiewicza, a może opublikowany w języku francuskim artykuł Janiny Michałkowej “Autour de l’amour: à propos de deux tableaux au Musée National de Varsovie” ? We wszystkich obraz z kolekcji Branickiego jest reprodukowany. Być może zbyt pobieżnie porównano zdjęcia co doprowadziło do takich a nie innych wniosków proweniencyjnych. Faktem jest, że na stronie Cranach Digital Archive, w zestawieniu źródłowej literatury, tylko publikacja Dreckiej jest wymieniona. Zatem autorom projektu reprodukcja warszawskiego obrazu jest znana. Prawdopodobnie, w ślad za Friedländerem i Rosenbergiem uznano, że chodzi o ten sam obraz, nie analizując go i nie przyglądając się bliżej obu reprodukcjom.

Co się stało z polskim Cranachem?

Czy został utracony bezpowrotnie? Możliwe, że tak się nie stało. Nadzieję na to dają losy innego, znakomitego dzieła z kolekcji Branickich, które przed wojną również znajdowało się w pałacu na Nowym Świecie (szerzej napiszemy o nim wkrótce), którym był “Portret mężczyzny” Fransa Halsa, sprzedany w grudniu 2013 roku przez dom aukcyjny Sotheby’s w Londynie. W katalogu aukcji wśród powojennych właścicieli obrazu Halsa wymienieni zostali Reyowie z Montrésor, którzy już w 1969 roku bez powodzenia usiłowali sprzedać go na aukcji w Sotheby’s. Możliwe więc, że tak jak obraz Halsa, również i dzieło Cranacha w nieznanych nam dzisiaj okolicznościach opuściło pałac na Nowym Świecie i trafiło za granicę do zbiorów Reyów, a jego właściciele po prostu sprzedali je na rynku antykwarycznym.

Pytań i wątpliwości związanych z warszawskim obrazem jest jeszcze więcej. Dowodem na to jest jego zdjęcie, które znajdujemy na stronie internetowej kolejnego, wielkiego projektu poświęconego Cranachowi jakim jest Corpus Cranach, z notą, że obraz „Wenus i Amor” (co prawda o wymiarach zbliżonych do wersji z CDA), był wystawiony na aukcji w Monachium przez dom aukcyjny Neumeister w marcu 1986 roku…

Corpus Cranach - rekord bazy danych ze zdjęciem obrazu "Wenus i Amor" ze zbiorów Branickich. Fot. Corpus Cranach.

Corpus Cranach – rekord bazy danych ze zdjęciem obrazu „Wenus i Amor” ze zbiorów Branickich. Fot. Corpus Cranach.

Zweryfikowanie tych wszystkich informacji i prześledzenie możliwej drogi jaką mógł przebyć obraz Cranacha w pierwszej kolejności należałoby chyba rozpocząć od Montrésor. Warto to uczynić, bowiem dzieło Lukasa Cranacha “Wenus i Amor” uważane jest przecież za jedną z najcenniejszych polskich strat wojennych.

Niebawem napiszemy o innym obrazie Cranacha, również pochodzącym z polskiej kolekcji, o którego istnieniu autorzy projektu Cranach Digital Archive i Corpus Cranach także nie wiedzą…

 

Źródła

  1. Barbara Chmielarska, Jakub Zajkowski, “Katalog zaginionych w czasie II wojny światowej dóbr kultury. Zbiory prywatne z Warszawy i Mazowsza”, Mpis ODZ Warszawa, Warszawa, 1992.
  2. Wanda Drecka, “Polskie Cranachiana”, [w:] Biuletyn Historii Sztuki, Nr 1 Rok XVI, Warszawa, 1954.
  3. Karol Estreicher, “Cultural losses of Poland”, Londyn, 1944.
  4.  Max J. Friedländer, Jacob Rosenberg, “Die Gemälde von Lucas Cranach”, Berlin, 1932.
  5. Monika Kuhnke, “Dzieła sztuki w dawnej ambasadzie angielskiej w Warszawie” , [w:] Cenne, bezcenne, utracone, Nr 2/67, 2011.
  6. Janina Michałkowa, “Autour de l’amour: à propos de deux tableaux au Musée National de Varsovie.”, [w:] Bulletin du Musée National de Varsovie, XIII, Nr 1, 1972.
  7. Tomasz F. de Rosset, “Kolekcja Konstantego Branickiego”, [w:] Spotkania z Zabytkami, Nr 10 (68) 1992.
  8. Władysław Tomkiewicz, “Katalog obrazów wywiezionych z Polski przez okupantów niemieckich w latach 1939-1945. I. Malarstwo obce.”, Prace i Materiały Biura Rewindykacji i Odszkodowań – Nr 9, Warszawa, 1949.
  9. Władysław Tomkiewicz, “Catalogue of paintings removed from Poland by the German occupation authorities during the years 1939-1945. I. Foreign Paintings.”, Warszawa, 1950.
  10. Maria Romanowska-Zadrożna, Tadeusz Zadrożny, “Straty wojenne. Malarstwo obce”, T. I, Poznań, 2000.
  11. Karta informacyjna obiektu nr 3814, Wydział Strat Wojennych – MKiDN.

 

Tags: , , , , , , , ,

Inne artykuły z kategorii: Straty wojenne